Ach, co to był za wernisaż

Opublikowano: sobota, 09, kwiecień 2016 20:57
Bartłomiej Suski

kwietniowy wernisaż w KCKOstatnie promienie słońca świeciły jeszcze nad Wartą, kiedy w piątkowe popołudnie w budynku KCK rozpoczynał się wernisaż Leszka Jampolskiego. Nic jednak nie zapowiadało tego co miało nadejść - wieczoru w doborowym towarzystwie przy lampce wina, gdzie w otoczeniu dzieł sztuki grał pewien zespół z Berlina, który spowodował, że w pewnym momencie goście po prostu uniesieni atmosferą wieczoru… zaczęli tańczyć! Były też bisy, a Zdzisław Garczarek, pełniący rolę gospodarza wieczoru zasypywał nas dowcipami. W galerii dacoo L. Jampolski uchylał rąbka tajemnicy swojego warsztatu czy poszczególnych obrazów licznie zgromadzonym gosciom. Pod koniec odbyło się tradycyjne losowanie prac artysty, które przeprowadzone zostało w niezwykle żartobliwy sposób co było doskonałym zwieńczeniem wernisażu. A wystawę można oglądać jeszcze do 20 kwietnia.

Leszek Jampolski i Zdzisław Garczarek

Urodzonemu w roku 1955 Leszkowi Jampolskiemu przyszło żyć w epoce, kiedy młodzi twórcy sztuki buntowali się przeciw tzw. socrealizmowi tworząc sztukę nowoczesną. Jednym z największych osiągnięć artysty była interdyscyplinarna wystawa ponad 300 młodych twórców zorganizowana wspólnie z J. Daszkiewiczem w roku 1988 pod nazwą ARSENAŁ 1988. Przez lata stworzył wiele obrazów, cykli i był organizatorem niezliczonej liczby wystaw, warsztatów czy imprez artystycznych. Jak wyjaśnił licznie zgromadzonej w galerii dacco publiczności wyjaśniając okoliczności powstania cyklu Iluzjon mówił: „do kina nie chodzę (…) ale kiedyś, za czasów mojej młodości… kiedy trzeba było walczyć o wejście do kina kupując u tzw. konika bilet z trzykrotnym przebiciem i się to udało – to był sukces! Dwa elementy decydują o filmie - obraz i dialog. Filmowcy mają tą przewagę nad biednymi malarzami, że artysta stając sam na sam przed płótnem ma łeb, łapy i trochę wolnego czasu. Filmowiec ma asystentów i nieograniczony budżet do czego? Do opowiedzenia jakiejś historii. My w swojej pracy mamy do dyspozycji jedynie dwa wymiary: szerokość i wysokość. No i wysokość własnego budżetu, którego nie możemy przekroczyć. Więc ja postanowiłem, że ukradnę jedną rzecz z tego dobrodziejstwa filmowców i z kilku tysięcy kadrów ukradnę ten jeden (…) Niech te obrazy będą więc dla Państwa pretekstem do zabawy sztuką. ” Trudno tutaj przytoczyć te wszystkie anegdotki, którymi raczyli nas Zdzisław Garczarek i Leszek Jampolski, ale dzięki temu i muzyce na chwilę mogliśmy przenieść się do jednego z tych klimatycznych małych klubów, gdzie sztuka i rzeczywistość stapiają się w jedno.

wernisaż i taniec

Wernisaże w galerii dacco stały się już tradycją na mapie kulturalnej Kostrzyna nad Odrą cieszą się coraz większą popularnością i to nie tylko wśród mieszkańców naszego miasta. Warto podkreślić, że przez te kilka lat wyłącznym sponsorem jest firma Arctic Paper S.A. Uczestniczę w nich od kilku lat i wciąż nie potrafię zdefiniować, co jest w nich takiego wyjątkowego. Miejsce wystaw z pewnością posiada w sobie pewną magię, którą trudno jest określić - obrazy zyskują tutaj dodatkową głębię, można je niemal dowolnie aranżować i wydają się, jakby były tu od zawsze - niezależnie od tematyki. Może tym sekretnym składnikiem są ludzie, którzy przychodzą tutaj łaknąc kontaktu nie tylko z kulturą, ale z drugim człowiekiem i nie brakuje wśród nich przedstawicieli władz samorządowych, pracowników kultury ale również zwykłych mieszkańców naszego niezwykłego miasta, których przyciąga tutaj właśnie to „coś”. Być może sprawia to bufet, gdzie po zaspokojeniu głodu duszy można zaspokoić także głód fizyczny popijając strawę lampką winą. Nie wiem, ale z pewnością wszystkie te składniki dania czynią go wyjątkowo strawnym a jeśli dodać do tego urozmaicenia, jakim stara się nas raczyć Zdzisław Garczarek to danie staje się niezwykle smakowite. Dyrektor KCK dba także o odpowiednią oprawę, prezentując nam artystów, zwracając uwagę na detale ich prac czy w końcu sięga po żarty czy anegdotki, których ma zawsze pokaźny zapas na każdą okazję. Z pewnością na frekwencję wpływ ma również możliwość porozmawiania z artystami, którzy chętnie dzielą się swoją wiedzą cierpliwie tłumacząc zawiłości swojej sztuki. Tradycyjnie też można za niewielką kwotę wygrać pracę artysty… tak jak wspomniałem – trudno mi zdefiniować, co jest w wernisażach takiego wyjątkowego ale może o tym powinien przekonać się sam czytelnik. Kolejne wernisaże już wkrótce...