koronawirus-baner

Z muzyką przez życie

Jan PiśkoW tym roku przypada 30-lecie Amatorskiego Zespołu Artystycznego „Drzewiczanie”. Z tej okazji prezentujemy zapis rozmowy Sary Zdzitowieckiej z Panem Janem Piśko - instruktorem prowadzącym "Drzewiczan".

Sara: Panie Janie, gdy 15 lat temu przejmował pan zespół, który właśnie obchodzi 30-lecie istnienia, czy miał pan swoją wizję jak go poprowadzić?

Jan Piśko (JP): Przyznam, że mimo wykształcenie muzycznego i tego, że byłem nauczycielem tego przedmiotu, to o muzyce ludowej wiedziałem tyle, ile było to zawarte w szkolnych podręcznikach. Moja przygoda zaczęła się od tego, że wyjechaliśmy z zespołem na trzydniowy festiwal i usiadłem w pierwszym rzędzie i chłonąłem wszystko ze sceny przez ten czas. Dodałem do tego własny styl i tak się zaczęło!

Sara: Czy sprawiało to panu trudność?

JP: Było to i jest wyzwaniem, bo to jest niemała odpowiedzialność. Musi istnieć znakomita dyscyplina wokalna i to samo w kapeli. Instrumenty muszą być zestrojone, dla przykładu: puzon w kluczu basowym, klarnety w kluczu wiolinowym, każdemu osobną partyturkę, czyli nuty, należy rozpisywać i przygotowywać. No, ale ja to naprawdę kocham: rozpisywać utwór na głosy, komponować to mój żywioł! A jeszcze posiadać tak niezwykłe osoby, jakie mi jest dane mieć w zespole to naprawdę szczęście. Jesteśmy jak rodzina i poza próbami, które mamy z reguły raz w tygodniu, spotykamy się towarzysko i biesiadujemy, np. z okazji imienin czy rocznic.

Sara: Podobno jest pan kolekcjonerem śpiewników i ma ich pokaźną kolekcję?

JP: O tak! Czerpię z nich natchnienie, styl, notację muzyczną. To prawdziwe skarby. Nabywam je w antykwariatach, które odwiedzam gdziekolwiek jestem. Kolekcjonuję również instrumenty. W moim gabinecie oprócz pianina znajdują się stare akordeony, mandoliny, gitary czy flety.

Sara: A w zespole, który pan prowadzi gra pan na akordeonie i klawiszach. Który instrument jest panu bliższy?

JP: Akordeon to mój koronny instrument, dodatkowo gram na gitarze, mandolinie i saksofonie. A pianino zajmuje szczególne miejsce w moim domu. Często po wspólnym śniadaniu z żoną, na które mamy już razem czas, bo obydwoje jesteśmy już na emeryturze - zasiadam i gram, a ona słucha. To wielkie szczęście, że mam żonę, która podziela moją pasję, jest jedną z wokalistek w zespole i pisze teksty.

Sara: Czy od razu je panu pokazuje?

JP: Nie od razu. Żona pisze pamiętniki i od czasu do czasu dzieli się ze mną swoimi zapisami, z których tworzymy piosenki. Ona śpiewa pięknym sopranem i jest też moim pierwszym recenzentem, dość surowym recenzentem. Aktualnie wydajemy śpiewnik z tekstami żony i moją muzyką.

Sara: Czy w zespole ludowym obowiązują określone instrumenty?

JP: Obowiązują instrumenty dęte (klarnet, trąbka i kozioł) i strunowe (skrzypce, mandoliny, kontrabas, cymbały). Nasz zespół śpiewa na trzy głosy a śpiewowi towarzyszy kapela, w skład której wchodzą: dwa akordeony, dwa klarnety, dwa flety, trąbka, puzon, obój, kontrabas. Także jeśli chodzi o stroje są specjalne wymogi. Na festiwalach jurorzy potrafią obserwować za pomocą lornetek, czy np. guziki są drewniane. Naprawdę!

Sara: Lubicie wasze koncertowe stroje?

JP: Lubimy, bo są w barwach naszego miasta, są specjalnie dla nas zaprojektowane i czujemy się w nich odświętnie i reprezentacyjnie.

Sara: Czy zespół ma bardzo napięty grafik?

JP: Bardzo! "Drzewiczanie" nie mają sezonu urlopowego od koncertowania. Lato to czas najczęstszych wyjazdów. Jesteśmy zapraszani do poprowadzenia dożynek, łącznie z Mszą Świętą. Na podniesieniu wtedy grają trąbki - to bardzo podniosła chwila. Mamy też w repertuarze sporo własnych pieśni religijnych.

Sara: A kiedy pan miał wolny weekend, który spędził w domu?

JP: Nie pamiętam. Oprócz tego, że prowadzę zespół "Drzewiczanie" w Kostrzynie, prowadzę też zespoły w Witnicy i Bogdańcu. A gdy uda się mieć wolny czas, chętnie udajemy się z żoną do lasu, np. w poszukiwaniu grzybów czy po prostu pospacerować. Wspólna pasja pozwala na wspólne spędzanie czasu. Właśnie z żoną wróciliśmy z dwudniowych warsztatów muzycznych.

Sara: Czy żona zakochała się w panu jako muzyku?

JP: Wynika z tego, że tak, bo po raz pierwszy zobaczyła mnie na scenie, gdy śpiewałem i grałem na gitarze.

Sara: A czy państwa dzieci mają zamiłowanie do muzyki?

JP: Jak najbardziej. Córka ukończyła akademię muzyczną i pracuje w szkole muzycznej. A syn - nauczyciel wychowania fizycznego też nie stroni od muzyki i chętnie z nami rodzinnie śpiewa np. kolędy podczas świąt.

Sara: Jak pan odpoczywa od swojej pracy?

JP: Również przy muzyce, bo muzyka jest terapią i harmonią.

Sara: Czego panu można życzyć odnośnie zespołu prócz dalszego rozwoju?

JP: Właśnie jeśli chodzi o rozwój to bardzo bym chciał, aby do zespołu dołączyły skrzypce, bo nie mamy na stałe skrzypaczki. Dwie panie gościnnie w miarę możliwości z nami występują i poszukujemy osoby na stałe.

Sara: Nad czym teraz pracujecie jako zespół?

JP: Nie mogę zdradzić, bo to niespodzianka, którą przygotowujemy z okazji naszego benefisu. Bardzo serdecznie zapraszamy 28.10. na Kręgielnie na godz. 18:00 na świętowanie naszego jubileuszu 30-lecia.

plakat

biuro

KORONAWIRUS

01-korona
OGÓLNE ZALECENIA 
 
mycie
JAK MYĆ RĘCE?
 
02-podejrzenie
PODEJRZEWASZ ZARAŻENIE?
 
seniorzy
INFORMACJE DLA SENIORÓW
 
06-zalecenia
ZALECENIA (4.04.2020)
 
koronawirus-baner 
WIĘCEJ:

INFORMACJE

plan

 
containers-377030 960 720
HARMONOGRAM
WYWOZU ŚMIECI
 
rozklad
ROZKŁAD JAZDY:
komunikacja miejska
od stycznia 2020 r.
meble

WIDEO czyli bez komentarza....

tvp3 60
Kostrzyn w latach '60 XX wieku
(TVP Gorzów Wlkp) - część I
 
lata60-2
Kostrzyn w latach '60 XX wieku
(TVP Gorzów Wlkp) - część II
 
Kresowianie-Lubuszanie
film dokumentalny
 
Trudne początki.
Młodość na ziemiach zachodnich 1945-1956

[WIĘCEJ WIDEO]

  Adres redakcji:
Nasz Kostrzyn
Os. Słowiańskie 21/2
66-470 Kostrzyn nad Odrą
Bartłomiej Suski
redaktor naczelny

redakcja@naszkostrzyn.pl
tel. 602 663 913
   

znajdziesz nas w gazecie

logo