praca

wywiad z... Karczmareczką

Natalia DaniszewskaAmatorski Zespół Śpiewaczy Drzewiczanie obchodzi w tym roku 30-lecie swojego istnienia. Postanowiliśmy przy tej okazji porozmawiać z sopranistką, która zachwyca swoim głosem i… wcieleniem się w rolę Karczamreczki, która stała się wizytówką zespołu. Kim jest Natalia Daniszewska i o czym marzy?

Jak się zaczęła Twoja przygoda z muzyką?

Od najmłodszych lat coś tam pod nosem podśpiewywałam, ale moja przygoda z muzyką zaczęła się w podstawówce, kiedy zaczęłam śpiewać w zespole. Również w Gimnazjum w Witnicy  kontynuowałam swoją pasję - reprezentowałam szkołę w konkursach, występowałam w zespole. Kiedy miałam 15 lat w naszym kościele Jan Piśko z zespołem Cantores oprawiał mszę. Kiedy usłyszałam, jak oni śpiewają, ile serca w to wkładają... musiałam się zakochać w muzyce ludowej, choć wcześniej nie miałam z nią styczności! No i te stroje, otoczka, folklor - to było dla mnie jak objawienie!

Rozumiem, że postanowiłaś dołączyć do zespołu?

Może nie tak od razu (śmiech). Była to miłość od pierwszego wejrzenia, ale dopiero kiedy drugi raz oprawiali mszę, zebrałam się na odwagę, aby podejść i wyrazić swoje uznanie dla zespołu. To był szok dla Jana Piśko, że taka młoda dziewczyna chce z nimi śpiewać i pyta o próby. Zostawiłam swój numer telefonu a pewnego dnia zadzwonił Pan Jan i zaprosił mnie na próbę. I tak zaczęła się moja przygoda z Cantoresem. A po kilku miesiącach los zetknął mnie z Drzewiczanami. Zespół wywarł na mnie ogromne wrażenie - zachwycili mnie swoimi głosami, swoim talentem muzycznym i śpiewaniem na trzy głosy. I kapela - to od razu mi się spodobało! Kiedy podczas biesiady podśpiewywałam sobie ich piosenki usłyszała to żona Pana Jana - Stanisława Piśko, która zaprosiła mnie na scenę. Myślałam, że się spalę ze wstydu, ale niemal siłą znalazłam się na scenie obok zespołu. Tam pokazałam swoje możliwości - to całe piszczenie, czucie bluesa do kapeli i muzyczność. Pamiętam jak Pan Jan powiedział wtedy: „Natala, musisz przyjść do nas na próbę!”

Jakie były Twoje początki w Drzewiczanach?

Pan Jan dopilnował, żebym pojawiła się na próbie. Oczywiście wcześniej uprzedził zespół o moim przybyciu. Zaczęła się próba a ja od razu się zaaklimatyzowałam. Podczas próby urzekła mnie atmosfera - każdy uśmiechał się do każdego, każdy rozmawiał, była zabawa. A Pan Jan podsumował moje starania krótko: „No Natala, nadajesz się!” Przy okazji okazało się, że Pani Krystyna Grzegorska zna całą moją rodzinę z Drzewic i już nie było już odwrotu. I tak w styczniu 2016 rozpoczęłam próby z Drzewiczanami. Już po tygodniu nagrywaliśmy wspólnie płytę, podczas której mogłam pokazać całą siebie „na ludowo”.

Poczułaś się wtedy „prawdziwą” Drzewiczanką?

W Cantoresie nie było aż takiej oprawy czys kapeli. Nie było tego czegoś, tej niesamowitej, rodzinnej atmosfery no i nie było takiej ilości występów. Drzewiczanką poczułam się podczas festiwalu w Kamieniu Pomorskim gdzie Karczmareczka dała nam zwycięstwo. Jury było zachwycone tym, że tak młoda dziewczyna potrafi dać z siebie tyle energii. Kiedy ogłoszono wyniki, poleciały łzy szczęścia a ja poczułam się, jakbym trzydzieści lat śpiewała w zespole!

Karczmareczka

No właśnie… Karczmareczka… postać, z którą chyba jesteś kojarzona?

Piosenka pojawiła się w lutym. Przed występem w Słubicach Pani Krysia pokazała nam swoje „kręcenie” a mi się to tak bardzo spodobało, że postanowiłam sama spróbować. Kiedy zobaczył toPan Jan postanowił, że muszę „pokręcić się” na żywo. Tak powstała pierwsza Karczmareczka, która na stałe weszła do naszego repertuaru. W Czarnowie nawet postanowiliśmy rozlewać wino (co się nie przyjęło) ale dzbanek pozostał. Dzbanek był zresztą pomysłem Pani Stanisławy Piśko, która jest choreografem zespołu. Widząc cały zapał zespołu, pewnie to nie ostatnie „wcielenie” Karczmareczki. Mogę się jeszcze wiele spodziewać po moich Paniach kochanych, które dużo serca wkładają w to, żebym stanowiła jak najpiękniejszą wizytówkę Drzewiczan - stąd wianek, wstążki i te wszystkie ozdoby.

Drzewiczanie - czy to miejsce dla młodych?

Drzewiczanie łączą już pokoleń a młodzież jest tutaj bardzo liczna. Jest kontrabasista, puzonista, multiinstrumentalista no i nawet ja! W zespole panuje rodzinna atmosfera a ja jestem „córunią zespołową”. Pomijając wszystkie koncerty czy warsztaty, często spotykamy się na gruncie prywatnym. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia na naszym profilu FB aby zobaczyć, że Drzewiczanie to jedna, wielka, szczęśliwa rodzina.

A jakie jest twoje muzyczne marzenie?

Chciałabym zaśpiewać solówkę z Panią Stasią i Panią Basią. Chciałabym, żebyśmy w trzy zaśpiewały „Mój Stary Dom”. To moje wielkie marzenie…

15050264 1010354779073155 301060792 n

biuro

Co? Gdzie? Kiedy?

  rap latino
od 6 stycznia, 20:15-21:15
Hala ul. Niepodległości 11 - stadion
 
rap pary
od 8 stycznia, 20:15-21:15
Hala ul. Niepodległości 11 - stadion
   
voovoo
15 marca godz. 19:00
KCK Kręgielnia
wycieczka
29 marca, godz. 20:00 
Park Narodowy "Ujście Warty"
 
zegarki-edwa

AKTUALNE NUMERY

sk9
Samorządny Kostrzyn
Nr 12/2019 - GRUDZIEŃ 2019
 
pl9b
Przekrój Lokalny
Nr 12(82)/2019 - GRUDZIEŃ 2019 
 
virtualnetia

INFORMACJE

plan

 
containers-377030 960 720
HARMONOGRAM
WYWOZU ŚMIECI
 
rozklad
ROZKŁAD JAZDY:
komunikacja miejska
od stycznia 2020 r.
meble

WIDEO czyli bez komentarza....

tvp3 60
Kostrzyn w latach '60 XX wieku
(TVP Gorzów Wlkp) - część I
 
lata60-2
Kostrzyn w latach '60 XX wieku
(TVP Gorzów Wlkp) - część II
 
Kresowianie-Lubuszanie
film dokumentalny
 
Trudne początki.
Młodość na ziemiach zachodnich 1945-1956

[WIĘCEJ WIDEO]

  Adres redakcji:
Nasz Kostrzyn
Os. Słowiańskie 21/2
66-470 Kostrzyn nad Odrą
Bartłomiej Suski
redaktor naczelny

redakcja@naszkostrzyn.pl
tel. 602 663 913
   

znajdziesz nas w gazecie

logo