Trasa życiowa od Leningradu do Reichstagu

StriełkowW ramach naszej akcji edukacyjnej, której celem jest prezentacja historii obozu Stalag III C Alt Drewitz tym razem prezentujemy Państwu artykuł „Trasa życiowa od Leningradu do Reichstagu” zamieszczony w gazecie CELULOZA - ORGAN SAMORZĄDU ROBOTNICZEGO KOSTRZYŃSKICH ZAKŁADÓW PAPIERNICZYCH – ROK II 17 (31) 15 września 1973 roku. Materiał ten to arcyciekawe źródło historyczne przybliżające syslwetkę Mikołaja Michajłowicza Striełkowa, który dowodził wyzwoleniem obozu jenieckiego w Drzewicach. Oczywiście artykuł ma cechy propagandowe i przedstawia tego żołnierza w nieco prezjakrawionym świetle, niemniej może (i naszym zdaniem jest) niezwykle ciekawą cegiełką w poznaniu historii... zawiera także bardzo obszerne fragmenty dotyczące Operacji Kostrzyńskiej! Warto także nadmienić, że "Celuloza" była piewrwszą powojenną gazetą w nazym mieście, która była redagowana, powstawała i tworzona była na terenie KZP (obecnie Arctic Paper S.A.) - zapraszamy zatem do lektury!

Polecamy też artykuł "W 72. rocznicę wyzwolenia Stalagu III C" autorstwa Józefa Piątkowskiego.

 

Trasa życiowa od Leningradu do Reichstagu

W małym i skromnym domku robotnika o nazwisku Striełkow urodził się w 1916 r. syn. Uradowały ojciec zawołał: orzeł – chłopak. Ale matka, uśmiechając się rzekła: co ty tu ze swoim orłem. Zbyt groźnie brzmi to słowo. Niech lepiej będzie sokołem. Dobra – zgodził się ojciec. „Sokoluszka-Nikoluszka”. To brzmi – nieprawdaż matko?

I tak oto nazwali malca Mikołajem. Poprzez Stanicę Ust-Ługa przepływa rzeka o nazwie Ługa. To właśnie nad jej brzegami droga życiowa Mikołaja Striełkowa wzięła swój początek. Ojciec pracował w miejscowym zakładzie drzewnym, a Mikołaj uczył się w szkole średniej i jego dzieciństwo przemknęło niespostrzeżenie.

W październiku 1938 r. powołany w szeregi wojska, po rocznym przeszkoleniu wojskowym, bierze czynny udział w kampanii fińskiej. Od marca 1940 do 22 czerwca 1941 (data napaści Niemiec na ZSRR – FB) kontynuuje służbę wojskową, od 1941 do 1943 walczy na Froncie Zachodnim. Szczególnie pamiętne okazały się dlań walki staczane nad rzeką Ługą, przepływającą opodal Leningradu. Wróg przedzierał się do Leningradu. Na ten właśnie odcinek frontu faszyści rzucili swoje główne siły.

W rejonie wioski Wielki Sabsak Niemcy podeszli do samej rzeki. W tym czasie wojska radzieckie nie mogły w żadnym przypadku dopuścić do przerwania się wroga przez Ługę. Dowództwo jednostki radzieckiej, w której służył Striełkow, postawiło przed żołnierzami zadanie: nie przepuścić faszystów przez tę wodną rubież. Striełkow i jego towarzysze broni z ogromnym poświęceniem odpierają ataki nieprzyjacielskie, wierni wezwaniu Ojczyzny, gotowi na śmierć, by wroga nie przepuścić. W jednej z kolejnych walk nad Ługą Striełkow został ranny. Nie poszedł jednak na tyły. Uparł się, że będzie nadal walczył w pierwszej linii. Postawił na swoim. Brał udział w odpieraniu kolejnych ataków. Zostaje ranny po raz drugi odłamkiem pocisku. Tym razem o pozostaniu na pierwszej linii nie ma już mowy.

Za waleczność i odwagę w bojach nad rzeką Ługą, Mikołaj Michałowicz Striełkow zostaje odznaczony Orderem Czerwonej Gwiazdy. Wkrótce Striełkow otrzymuje kolejny wysokie odznaczenie – Order Czerwonego Sztandaru. W ten sposób radziecka ojczyzna oceniła wkład Striełkowa w walkach na przedpolu Leningradu – kolebce rewolucji.

W 1943 roku Striełkow bierze udział w przerwaniu bloku Leningradu, a potem, w wyzwoleniu Mińska. Otrzymuje po raz drugi Order Czerwonego Sztandaru,a także medal „Za obronę Leningradu”.

Bezpośrednio po wyzwoleniu Białorusi, w sierpniu 1944 r. II armia pancerna, pod dowództwem generała Bogdanowa, zostaje wycofana z frontu, celem uzupełnienia. Żołnierze z tej jednostki, po krótkim okresie odpoczynku, znowu byli gotowi do walki.

W listopadzie 1944, Striełkow znajduje się w szeregach wojsk, operujących w rejonie na południowy wschód od Warszawy. Dowodzi w tym czasie batalionem strzelców zmotoryzowanych. Batalion stacjonował w lesie, żołnierze przygotowywali się do kolejnych walk, przeprowadzali taktyczne ćwiczenia; czas im się jednak dłuży, z niecierpliwością czekali na rozkaz: naprzód do boju!

14 stycznia 1945 roku wojska I Frontu Białoruskiego rozpoczęły natarcie z przyczółka Magnuszowskiego. O godzinie 12 tegoż dnia Batalion Striełkowa rozpoczęła walkę już za drugą linią obrony nieprzyjaciela. Wspomagany czołgami i piechotą, parł naprzód. Wróg nie wytrzymawszy natarcia batalionu, porzucił swoje pozycje. Walka trwała jeszcze około 2 godzin. Pojmano około 100 jeńców niemieckich oraz zdobyto mnóstwo broni i amunicji.

Tego samego dnia przyszedł rozkaz: oczyścić teren w pobliżu zdobytej wyrwy w obronie przeciwnika i wejść w kolejną wyrwę w rejonie natarcia wojsk w punkcie Kąty. Batalion znalazł się w głębi pola działania przeciwnika, bez przerwy atakował. Dzień po dniu trwała zażarta walka. Batalion po otrzymaniu posiłków w postaci czołgów i artylerii, stale następował, stanowił już czoło całej brygady działającej daleko na liniach obronnych wroga. W ten sposób batalion wypełniał jednocześnie kilka ról naraz: manewrując na dalekich tyłach przeciwnika dezorganizował i rozbijał zaskoczone niemieckie oddziały, rozpędzał sztaby jednostek hitlerowskich, niszczył ich urządzenia obronne, nie pozwalał Niemcom na zajęcie przygotowanych pozycji obronnych, i co szczególnie istotne, dostarczał głównym siłom Armii Radzieckiej pewnej i aktualnej informacji o bezpośrednim zapleczu obronnym hitlerowców.

Było to działanie potrzebne i niezwykle ryzykowne zarazem. W rejonie Sochaczewa Niemcy okrążyli jeden z oddziałów, wchodzący w skład batalionu, dowodzony przez porucznika Bazarowa. Szykowali się do zniszczenia go. Striełkow, skoncentrowawszy z powrotem podporządkowane mu grupy czołgów, artylerii i piechoty, ruszył na pomoc zagrożonemu oddziałowi. O świtaniu oddział Bazarowa został z okrążenia wyswobodzony. Po tych wyczynach, pozwolono na krótko batalionowi wypocząć.

29 stycznia batalion Striełkowa ruszył w kierunku Odry, zajął pozycje 15 km na pólnoc od Kostrzyna. Cały dzień trwały przygotowania do zbliżających się walk. Odbywały się one przy akompaniamencie dowcipów i docinków porucznika Mienszczenki, który z racji wesołego usposobienia i koleżeńskiej postawy, był ulubieńcem całego batalionu.

Akurat w czasie przygotowań do przeprawy przez Odrę, dowództwo radzieckie otrzymało, dzięki wywiadowi wiadomość, że jednostki wroga otrzymały rozkaz zatrzymania radzieckiego natarcia za wszelką cenę i że przeciwnikowi przysłano z Kostrzyna posiłki.

Było prócz tego wiadomo, że na kilkanaście kilometrów na północ od Kostrzyna znajduje się batalion niemieckiej piechoty z czołgami i artylerią iże jest on wsparty przez lotnictwo. Szybko zaktualizowany został plan działania batalionu Striełkowa. Natarto na Niemców z dwóch stron. W ich szeregach wybuchło zamieszanie i panika. Nieprzyjacielska jednostka została zlikwidowana. Ponad 100 hitlerowców zabito, około setki dostało się do niewoli.

Batalion zawładnął przedmieściem Kostrzyna. Zwycięstwo to zostało jednak drogo okupione. Duże były straty tak w ludziach, jak i w sprzęcie bojowym., Poległ również ulubieniec batalionu, równie dowcipny i koleżeński kompan, co nieustraszony żołnierz,  porucznik Mienszczenko. Żołnierze głęboko odczuli tę stratę. Cały batalion poprzysiągł pomścić swych towarzyszy.

W niedługim czasie Striełkow otrzymał nowe, odpowiedzialne zadanie: nacierać na miasto-twierdzę Kostrzyn. W odległości 3-4 km od Kostrzyna znajdował się punkt – cel bezpośredniego natarcia, miejscowość Stare Drzewice. Mikołaj Michajłowicz postanowił natychmiast przystąpić do ataku, nie pozwolić wrogowi na opamiętanie, po zadanych klęskach. Decyzja nie przyszła mu lekko, wiedział, że żołnierze są zmęczeni, od tygodnia nie zaznali odpoczynku, ale pomimo to, okazało się, że nie tylko nie myśleli o wytchnieniu, nie osądzali podjętej decyzji, lecz przyjęli ją z radością. Przede wszystkim chcieli iść naprzód, zapłacić mu za śmierć niedawno poległych kolegów.

Krótki ten – na minuty liczony odpoczynek i czołgi poszły na czele, potem żołnierze, atak bezpardonowy. Siły przeciwnika topniały w oczach, co najważniejsze, wróg utracił inicjatywę w walce, nie miał już wiary w zwycięstwo. Jedno i drugie było udziałem żołnierzy radzieckich. Walka trwała krótko. Niemcy się rozproszyli, opuścili swoje siły obronne, uciekli.

W Starych Drzewicach zlokalizowany był obóz koncentracyjny. Więziono tam jeńców wojennych: Amerykanów, Anglików, Rosjan. Część hitlerowskiej załogi obozu został zlikwidowana, część zbiegła. Czołgi batalionu rozwaliły mury i ogrodzenia obozu z drutów kolczastych pod napięciem elektrycznym. Ponad 3 tys. więźniów oswobodzono. Język większości uratowanych nie był zrozumiały dla żołnierzy – wyzwolicieli z batalionu Striełkowa, ale to nie miało znaczenia, bo wyraz twarzy wyrażał jednoznaczne, kierowane do żołnierzy radzieckich. Striełkow mówił, że nigdy nie był tak szczęśliwy, jak w czasie dopiero co stoczonej walki, i tuż po niej. Przecież przed natarciem żołnierze byli bardzo zmęczeni, a do ataku poszli i to jak poszli...

Niedługo batalion odpoczywał. Trzeba było znowu ruszać naprzód, by wyzwolić Kostrzyn. Striełkow otrzymał od wywiadu dane na temat rozmieszczenia wojsk przeciwnika. Kostrzyn był twierdzą, przedzieloną na dwie części przez Odrę. Na półwyspie znajdował się fort, wyposażony po zęby w sprzęt bojowy i amunicję. Na skraju: bunkry, rowy przeciwczołgowe, w bunkrach działa o kalibrze 105 mm wzwyż, ukryte, zamaskowane czołgi, itd. Przed batalionem znajdowało się silnie uzbrojone miasto, do którego należało się wedrzeć za wszelką cenę.

Należało się dobrze zastanowić nad sposobem natarcia. Rozkaz musi być wykonany; to nie ulegało wątpliwości, ale Striełkow nałamał sobie niemało głowy nad tym, jak zadziałać skutecznie i równocześnie, przy najmniejszych możliwie stratach.

Striełkow wysyła zwiad dając mu za zadanie określenie najsłabszych miejsc w liniach obronnych przeciwnika. Po otrzymaniu informacji od zwiadu postanowił działać przez zaskoczenie. Wzdłuż brzegu rzeki, po lodzie, nocą, zachowując absolutną ciszę, batalion poruszał się naprzód, by wkroczyć do miasta w miejscu przez wroga najmniej spodziewanym i najsłabiej uzbrojonym. Tak oto Kostrzyńska Operacja zaczęła się w nocy z 29 na 30 stycznia 1945 roku.

Batalion Striełkowa wdarł się do miasta od północy. W tym rejonie panowała cisza i spokój, było ciemno; zakłady pracowały normalnie. Ale wkrótce nastąpiło spotkanie z zaskoczonymi niemieckimi wojskami. Rozszalała walka. Żołnierze zdobywali dzielnicę za dzielnicą, parli do centrum miasta.

W ten sposób przewidywania Striełkowa okazały się słuszne, Niemcy nie spodziewali się bowiem bezpośredniego natarcia na miasto. Ale Niemcom przyszły z pomocą posiłki, znad Waty i z zachodu. Batalion został okrążony, bo do miejscowości Stare Drzewice z powrotem weszli Niemcy, w ich rękach była także kolej, a oddziały hitlerowskie w Kiitz szykowały się o natarcia i zgniecenia batalionu Striełkowa.

O 10 godzinie 30 stycznia hitlerowcy rozpoczęli huraganowy ogień. Rozgorzała walka. Położenie było krytyczne. Ale Striełkow zorientował się szybko, że część oddziałów hitlerowskich, to całkiem nowe siły, nie zaprawione w wojnie. Z miejsca powiadomił o tym swoich żołnierzy i polecił przedzierać się w kierunku nacierających głównych sił radzieckich. Batalion posuwał się naprzód. Wkrótce dało się słyszeć grzmot artylerii. To szły batalionowi z pomocą pułki czołgów, wysłane przez gen. Krywoszeina. Wzięte w dwa ognie jednostki niemieckie zostały zlikwidowane w krwawej potyczce. Nacierające zaś z rejonu Kiitz posiłki odpędzono od miasta ogniem dział samobieżnych. W niewolę dostało się ponad 1000 Fryców.

Jeńców niemieckich odstawiono szybko na teren byłego obozu koncentracyjnego i stało się tak, że lotnictwo niemiecki zbombardowało doszczętnie teren obozu masowo zabijając swoich.

Walki o Kostrzyn zakończyły się 6 marca 1945 roku. Wtedy nastąpił finał „Operacji Kostrzyńskiej”. Wielki udział w tym zwycięstwie ma Striełkow i jego batalion. Pomysłowość, szybki refleks i waleczność żołnierzy tej jednostki wojskowej, zadecydowały o tym, że zwycięstwo odniesiono kosztem o wiele mniejszych ofiar, od tych, które byłyby poniesione, gdyby talent dowódcy i atmosfera wśród żołnierzy byłyby na niższym poziomie. Sam Striełkow twierdzi, że sukces odniósł sam batalion głównie dzięki temu, że żołnierze bardzo się między sobą lubili. Ten fakt i nienawiść do wroga podniosły walory bojowe oddziału.

Potem, batalion ruszył na Berlin. Striełkow, na jego czele, uczestniczył w zdobyciu Reichstagu.

Oto fragmenty opinii o Striełkowie, zamieszczone w skierowanym do niego piśmie, informującym o przyznaniu tytułu Bohatera Związku Radzieckiego: „W okresie od 16.IV.45 batalion pod umiejętnym dowództwem tow. Striełkowa zlikwidował ok. 1500 żołnierzy i oficerów nieprzyjacielskich, ponad 100 czołgów i dział samobieżnych i wiele innego sprzętu wojennego. Przez swoje dobrze przemyślane i stanowcze działanie tow. Striełkow przyczynił się do szybszego przesuwania się naprzód sił głównych korpusu, a rozbiwszy przeciwnika w kilku wypadach na przedpolach Berlina, pierwszy wdarł się do tego miasta. Jest on godzien miana Bohatera Związku Radzieckiego”.

Obecnie Mikołaj Michajłowicz Striełkow jest oficerem rezerwy, zatrudnionym w gospodarce narodowej.

Walenta Szairaj, Natalia Dowbij (tłum. F.B.)

artykuł „Trasa życiowa od Leningradu do Reichstagu” zamieszczony był: CELULOZA – ROK II 17 (31) – Kostrzyn, 15 września 1973 r.

biuro

Co? Gdzie? Kiedy?

POLECAMY:
 
futsal
18 listopad, godz. 18:00
kostrzyński Zespół Szkół
,,Pół na Pół”
2 grudnia, godz. 18:00
KCK Kręgielnia
The WayWe Get By 5
8 grudnia, godz. 19:00 
KCK Kręgielnia
 
Kino za rogiem: 
kino listopad

AKTUALNE NUMERY

Samorządny Kostrzyn
Nr 7/2017 - PAŹDZIERNIK 2017
 
pl9
Nr 10(58)/2017 - PAŹDZIERNIK 2017
 
wp3
nr 3(32) 2017

INFORMACJE

apt

dyżury aptek
 
plan
 
szkola
ROZKŁAD JAZDY:
dowóz do szkół
 
rozklad
ROZKŁAD JAZDY:
komunikacja miejska

WIDEO czyli bez komentarza....

tvp3 60
Kostrzyn w latach '60 XX wieku
(TVP Gorzów Wlkp) - część I
 
lata60-2
Kostrzyn w latach '60 XX wieku
(TVP Gorzów Wlkp) - część II
 
Kresowianie-Lubuszanie
film dokumentalny
 
Trudne początki.
Młodość na ziemiach zachodnich 1945-1956

[WIĘCEJ WIDEO]

  Adres redakcji:
Nasz Kostrzyn
Os. Słowiańskie 21/2
66-470 Kostrzyn nad Odrą
Bartłomiej Suski
redaktor naczelny

redakcja@naszkostrzyn.pl
tel. 602 663 913
Mariusz Staniszewski
redaktor sportowy

sport@naszkostrzyn.pl
tel. 693 907 200
 

znajdziesz nas w gazecie

logo