Sarbinowo 1758 w źródłach historycznych

zornW 1849 roku nauczyciel kostrzyńskiej szkoły miejskiej Kutschbach wydal w miejscowej drukami C. Nigmanna kronikę miasta Kostrzyna (Chronik der Stadt Kiistrin). Cieszyła się ona wielkim zainteresowaniem. Licząca 408 stron książka miała 336 subskrybentów. Nie tylko w Kostrzynie, ale i w stołecznym Berlinie, Szczecinie, Poznaniu czy Frankfurcie. Na kilkunastu stronach kroniki znajdujemy ciekawy opis bitwy sarbinowskiej (starcie miało miejsce 25 sierpnia 1758 roku - przyp. red.). Opis pozostawiam bez komentarza. Uważny czytelnik zauważy, że szkic Kutschbacha jest subiektywną relacją pruskiego obywatela tworzącego państwotwórczą mitologię. Mimo to, jest dla historyków cenny jako ciekawe źródło do dziejów ziem Środkowego Nadodrza.

 

 

 

 

 

 

Armia Rosjan składała się z 76 batalionów i 51 eskadronów, łącznie 50-60 tys. żołnierzy; artyleria była wyposażona w 390 dział, z czego przynajmniej 150 wytoczono przed prawe skrzydło. Plan króla polegał na tym, żeby odciąć Rosjan od Gorzowa i w przypadku niepowodzenia przerzucić oddziały do Kostrzyna. Stąd jego marsz po dwumilowym łuku wokół rosyjskich pozycji. Generał Manteuffel miał teraz ze strażą przednią składającą się z 8 batalionów, której po prawej i po lewej stronie towarzyszyło 10 dział dwunastofuntowych, uderzyć na pierwsze skrzydło wroga pod Sarbinowem, podczas gdy pozostałe ciężkie działa były rozproszone przed frontem pierwszego starcia. Przy tym miał go wspierać generał von Kanitz z 13 batalionami i jazdą lewego skrzydła, w sile 30 szwadronów. Jednak Seydlitz miał przejść wraz z 30 szwadronami przez drzewickie wrzosowiska (Drewitzer Heine) i nie wkraczać do walki wcześniej, niż w momencie, kiedy nieprzyjaciel nie zostanie osłabiony. Prawe skrzydło wszystkich oddziałów miało być trzymane w pogotowiu. 

O godzinie 9 rano wszystko było gotowe do walki. Generał Ruesch zaproponował, żeby zająć tabor rosyjskich wozów z prowiantem koło Kamienia Małego i przez to zmusić Rosjan do odwrotu do swoich magazynów w Polsce. Jednak nie było to po myśli króla; chciał on zniszczyć Rosjan przynajmniej tak dalece, żeby im się odechciało dokonywać okrucieństw i spustoszeń (jak to później chcemy pokazać). Do tego zachęcała głęboka pozycja oddziałów wroga, niezwykle skoncentrowanych, i największa nadzieja na decydujące zwycięstwo. Miała przyczynić się do tego znana na całą Europę kula pruskiego działa, która eliminowała z walki 42 żołnierzy nieprzyjaciela. Król zajął pozycję, z której mógł doskonale objąć wzrokiem działania swoich wojsk. Jak już zaznaczono, przeważająca część jazdy była pod komendą Seydlitza, a baron von Kanitz w swoim (dziele) „Thaten und Schicksalen der Reiterei I. str. 95” ”[pol. = Czyny i losy kawalerii], w następujący, bardzo trafny sposób wypowiedział się o bitwach pod RoBbach i Sarbinowem: „Obydwa zwycięstwa nie miałyby miejsca w historii, gdyby przy tych okazjach dotyczących teorii powiązania broni zapomniano wykorzystać konnicę do tego, do czego posługuje się ona ostrym mieczem i siłą rumaka. Pod RoBbach prawdopodobnie wyszłoby z tego bardzo pospolite wydarzenie, a tutaj armia pruska zostałaby przypuszczalnie pobita, gdyby wszędzie byłyby grupki, a nie porządny zastęp wypróbowanych jeźdźców.”

001 

Pole bitwy pod Sarbinowem to płaska, otoczona lasami i morenami nizina. Piaszczysta ziemia pozwala wszędzie na skuteczne działanie dział, a pojedyncze nieznaczne szeregi pagórków wyznaczają artylerii niczym nieograniczony widok i dzięki temu naturalne rozstawienie. Rzeka Myślą i znajdujące się na placu boju strumienie oraz Warciańskie Błota (Warthebruch) bardzo zmieniły swój charakter w porównaniu z tamtejszym stanem: były o wiele bardziej znaczące niż obecnie. Z powodu pożaru w Sarbinowie Manteuffel przesunął się z 4 batalionami na lewo od Sarbinowa i zajął położone tam wzniesienia. Bateria tego skrzydła została wzmocniona do 20 armat i ostrzeliwała prawy róg głównych pozycji rosyjskich. Cztery inne bataliony straży przedniej pozostawiły płonącą wioskę po lewej stronie i uformowały się po drugiej stronie; ich bateria została wzmocniona do 40 dział. Von Tempelhoff donosi przy tej okazji, że Rosjanie, mimo że działo na lewym skrzydle było oddalone od nieprzyjaciela na 1800 i na prawym na 2000 kroków, mieli ponieść jednakową stratę; natomiast pociski Rosjan miały być skierowane za wysoko i ich ogień był rozproszony po całym froncie Prusaków. Przy tym jednak generał von Decker nie może się powstrzymać, aby nie zauważyć, „że przy takiej kanonadzie nikt inny by nie zwyciężył jak (tylko) prochmistrz.

 Pierwotnie dywizja piechoty pod wodzą Kanitza miała wspierać generała Manteuffla, jednak lewe skrzydło wyszło zbyt daleko na prawą stronę, aby móc zająć pozycję obok straży przedniej. Kiedy więc zaczęło się starcie, nie mógł już wypełnić swojej instrukcji i dlatego sam przeszedł do ataku. Kiedy ogień wytoczonych przed straż przednią dział okazał się nieskuteczny, dowodzący nią oficerowie artylerii przesunęli się w szyku baterii [Batterie- Echelon] na bliższą odległość. Wkrótce potem generał von Manteuffel nakazał batalionom piechoty należącym do straży przedniej tak daleko wysunąć się do przodu, żeby mogły rozpocząć ostrzeliwanie z drobnej broni. To zbyt pochopne wysunięcie się do przodu odbywało się na wąskim froncie, więc lewe skrzydło zostało wydane na pastwę wroga. Ten korzystny moment wykorzystała rosyjska kawaleria prawego skrzydła. Wypadła ona do przodu, z miejsca stratowała bataliony Manteuffla, które nie mogły uzyskać wsparcia przez von Kanitza, i zdobyła 26 armat. Manteuffel musiał ustąpić wycofując się do Sarbinowa, tym bardziej, że zaraz wkroczyła rosyjska piechota prawego skrzydła, wdzierając się z dzikim okrzykiem ”Hura”. Wtedy wkroczył Seydlitz. Kawaleria wcale nie pojechała należnie przed królem i nie ruszyła za piechotą, ale Seydlitz nie chciał swoich kawalerzystów, którzy do tej pory nie mieli jeszcze nic do roboty, niepotrzebnie wystawiać na nieprzyjacielski ogień. Wzbraniał się przed usłuchaniem ponownego rozkazu króla, odpowiadając, że nie wolno dopuścić do żadnych strat w kawalerii. Miał nadzieję, że wszędzie, gdzie tylko była taka potrzeba, będzie królowi zawsze pod ręką. Po bitwie miał się (z tego) usprawiedliwiać. Fryderyk II posłał (rozkaz) jeszcze raz i powiadomił go, że po bitwie będzie musiał odpowiedzieć głową. Na to Seydlitz odparł zupełnie spokojnie: „Proszę odpowiedzieć królowi, że po bitwie moja głowa jest na jego rozkazy; lecz na bitwie niech mi jednak pozwoli zrobić z niej dobry użytek dla jego służby.”

001

Teraz nadeszła jego chwila. Rusza ze swoimi 31 szwadronami przez Żabi Potok i z puszczonymi wodzami i nieodpartą siłą rzuca się na rosyjską kawalerię, odpierając ją na jej piechotę. Ta idzie w rozsypkę i ledwie zdążyła znowu uformować szyki, kiedy Seydlitz z gwardią Gardę du Corps i żandarmami wdziera się w ich stłoczone masy, podczas gdy huzarzy von Ziethena i Małachowskiego wraz z pułkiem kirasjerów von Seydlitza atakują ich od tyłu. Rosyjskie bataliony bronią się rozpaczliwie tłocząc się w zwartych masach. W końcu zwyciężyła zawziętość i siła pruskich kawalerzystów. Herkulesową pracą te centaury, jak (to) rzecze Bahrenhorst, powalają okrągłe monstra, w które skłębiły się rozbite zastępy (nieprzyjaciela). Potem na pozostałe w tyle bataliony rosyjskiego prawego skrzydła, które zatrzymały się przed Chwarszczanami, z nieodpartą siłą wpada Seydlitz i tak samo je rozgramia. Cały teren pomiędzy Żabim Potokiem a Potokiem Wisielca oczyszczono z Rosjan. Ich prawe skrzydło zostało zniszczone, a cała jego artyleria została zdobyta przez Prusaków. Sam generał Fermor został porwany przez falę uciekających i dopiero w nocy dołączył do swojej armii. Jednakże za Potokiem Wisielca, pomiędzy nim a cychrzańskim Długim Potokiem, stoi jeszcze rosyjskie dowództwo, lewe skrzydło ich wojska, nie osłabione, niestrudzone i chronione przed atakiem kawalerii przez głębokie bagna. Na darmo Seydlitz wystawiłby swoich dzielnych kawalerzystów na ich ogień; muszą się zebrać i odzyskać siły: dlatego odprowadza ich za Sarbinowo, trzyma jednak stale w pogotowiu i uważnie czeka na dalszy rozwój bitwy. Walka po tej stronie rozgorzała od godziny dziewiątej przed południem, a było teraz około godziny pierwszej. Wyczerpanie zmusiło obie strony do krótkiej przerwy w walce. Na krótko przed atakiem generała Seydlitza żołnierze pułku dragonów pod wodzą Plettenberga i von Platena otrzymali z rąk królewskiego adiutanta skrzydłowego, von Oppena, rozkaz pomaszerowania w kierunku prawego skrzydła. Wyruszyli tam pełnym kłusem, przejeżdżając przez płonące Sarbinowo, jednak nie zajechali zbyt daleko, kiedy znowu musieli się cofnąć do lewego skrzydła. Ledwo nawrócili, zgodnie z tym rozkazem, w prawą stronę, kiedy feldmarszałek, książę Moritz von Anhalt, nakazał Platenowi zawrócić pułk i od razu uderzyć na rosyjską piechotę. Pułk Plettenberga połączył się na lewym skrzydle z jazdą generała Seydlitza i wraz z nią prowadził działania przeciwko piechocie rosyjskiej.

 006

Teraz król zarzucił swoją pierwszą dyspozycję i nakazał wysunięcie do przodu pierwszego skrzydła w szeregu [en echelon] do ataku. W związku z tym przed frontem pozostało 57 ciężkich dział, pogrupowanych w 3 baterie. Pierwsza z tych baterii, która jechała na czele pierwszego echelonu, słabo osłaniana przez batalion regimentu von Kreutza wyszła o wiele za daleko do przodu i została, ledwo zdążywszy przygotować działa do strzelania, napadnięta i zdobyta przez kawalerię rosyjskiego lewego skrzydła. Po tym rosyjska kawaleria rzuciła się gwałtownie na nadciągające bataliony. Ale tutaj stały główne oddziały króla, które ten przyprowadził ze Śląska. Chociaż z naprzeciwka chaotycznie pędzili na tę piechotę pachołkowie z procami i wozy z amunicją, ta nie ustąpiła i pozwoliła nieprzyjacielowi podejść na odległość 50 kroków. Wtedy pierwszy batalion, Prinz von PreuBen (którego resztki z 18-tego pułku piechoty w 1807 r. stały się pniem obecnego pierwszego pułku gwardii i służyły teraz pieszo) otworzył tak silny ogień z muszkietów, że ci, którzy nie zostali zabici, w wielkim zamęcie rzucali się do ucieczki. W tym momencie przypuściło szturm 28 pruskich szwadronów regimentu kirasjerów, Książę Prus (Prinz von PreuBen), Książę Fryderyk, dowódca pułku dragonów Normann i Czettritz oraz pułk huzarów von Ruescha i odrzuciło wroga aż nad bagniste Cychry. Tym samym utracona bateria została ponownie zdobyta, a pojmany przez Rosjan batalion von Kreutza uwolniony, a cała linia pruska poruszała się na nowo do przodu i wzmożonym, i skutecznym ostrzałem z broni wspierała strzały z kartaczy artylerii. Sami Rosjanie podejmowali walkę wciąż wprowadzając nowe wojska. Wtedy nagle wyskoczyły rosyjskie szwadrony, zaatakowały lewą baterię skrzydła i rzuciły się na 13 batalionów lewego skrzydła. Bataliony z regimentów Rautherna, Rebentischa, Lehwalda i Dohny biły się z wielką dzielnością pod GroB-Jagerndorf; tutaj jednak zdjęte panicznym strachem, w zupełnej rozsypce uciekały z powrotem do Krześnicy. Już nie słuchano głosu dowódcy, na nic się zdała obecność króla, nawet przykład także tym razem nieugiętych batalionów śląskich byl bezskuteczny. Nie można było wprowadzać do walki żadnych świeżych oddziałów, wszystkie stały w ogniu, a wielka luka, którą zrobiła ta nieoczekiwana ucieczka, zdawała się definitywnie otwierać nieprzyjacielowi drogę do zwycięstwa. Lecz chwała dnia miała zostać uratowana dla Prus. Za Sarbinowem zatrzymała się licząca 61 szwadronów jazda Seydlitza, która po wszystkich trudach i czynach tego dnia, niezmordowanie jeszcze wyczekiwała nowej walki. Generał widząc zagrożenie chwili przywołał swoich żołnierzy: „Dzieci, pójdźcie za mną!” a wtedy wszyscy odpowiedzieli: „Pójdziemy (za tobą).” Tak więc bohater dnia wypełnia lukę swoją bronią ukoronowaną zwycięstwem, spycha jeźdźców i piechurów wroga na trzęsawiska Dworskich Bagien (Hofbruch) - pod Chwarszczanami, a nieustannie prące do przodu pułki piechoty: Księcia Prus, Forcade, Asseburga, Kalksteina i batalion grenadierów Wedela, same brandenburskie wojska główne, z cudowną bohaterską odwagą towarzyszą bohaterowi kawalerii, przełamując gęste masy rosyjskich piechurów: Oto Seydlitz skręca swoje szwadrony na prawo, a potworna, krwawa masakra sieje spustoszenie w poplątanym kłębowisku Rosjan. Jeźdźcy i piechurzy obu stron walczą w dzikim chaosie. Nie ma pobłażliwości, nikt o nią nie prosi. W końcu przeważa dzielność bardziej zaprawionych w boju Prusaków i utrzymują oni z trudem wywalczone zwycięstwo. Był teraz wieczór po godzinie 8, kiedy skończyła się krwawa łaźnia, a Rosjanie w bezładnych masach uciekali przez Dworskie Bagna do Chwarszczan i Dargomyśla. Dowódcy pruskich regimentów Forcade i Książę Prus posuwając się w walce natknęli się na rosyjskie pakunki, kasę wojenną i tabor artylerii, które utknęły w trzęsawisku, i przejęli z tego większą część.

 003

Tylko na Lisiej Górze (Fuchsberg), pomiędzy Potokiem Wisielca a Żabim Potokiem zatrzymał się generał Demikoff. Król nakazał generałowi Forcade wraz z batalionami von Seersa, von Bulowa i von Kursela oraz generałowi Rauthernowi zaatakować go na froncie na prawej flance, wraz z zbiegłymi do Krześnicy wschodniopruskimi regimentami. Sami Prusacy Wschodni, kiedy byli w zasięgu nieprzyjacielskiego ognia kartaczy, po raz drugi odwrócili się do wroga plecami i atak się nie powiódł. Ponieważ królowi nie spodobało się zachowanie pruskich stanów, ogarnęła go taka niechęć do Prus Wschodnich, że nigdy już się tam nie udał. Bataliony generała Forcade uczyniły swoją powinność, także zajęły wzniesienie, ale nie mogły się tam utrzymać i wobec morderczego ognia kartaczy musiały się wycofać, przechodząc przez zarośla. Jeszcze dwa razy powtórzyły atak, jednak bez większego sukcesu; nie miały bowiem już żadnych obrońców, a kawaleria z powodu grząskiego podłoża nie mogła (im) pomóc. W nocy Demikoff opuścił swoją pozycję. Król nie mógł już dążyć do osiągnięcia swoich korzyści, bowiem jego oddziały były zupełnie rozproszone. 12 batalionów stacjonowało kolo Cychr, 16 pomiędzy Cychrami a Sarbinowem, 12 zbierało się za Krześnicą, kawalerię Seydlitz formował za Sarbinowem. Armia przez noc pozostawała pod bronią. W jej środku król nakazał ustawić swój namiot.

Rosjanie byli rozbici na 3 grupy, wiele regimentów uciekło do Dargomyśla, inne do folwarku Birkenbusch  (w kierunku drzewickich wrzosowisk /Drewitzer Heine/), a inne zebrały się za Lisią Górą (Fuchsberg). Generał Fermor stracił wprawdzie 20.590 żołnierzy, z czego 18.650 to byli zabici i ranni, pozostałą część stanowili jeńcy, w tym 941 oficerów z generałami Soltikoff, Czernichef, Andreasem von Manteuffel, von Thiesenhusen i von Sievers, wraz z 103 armatami, 12 moździeżami oraz 27 chorągwiami i 5 sztandarami. Sam jednak nie został bynajmniej całkowicie pokonany. Opierając się tyłami o drzewickie wrzosowiska, następnego dnia pozostał jeszcze na polu bitwy, podtrzymując wymianę ognia, na którą odpowiadano ze strony pruskiej i trwającą do godziny 11. Potem nastąpiła w końcu całkowita cisza. Teraz Fermor zabiegał o zawieszenie broni na kilka dni, żeby pogrzebać zabitych. Z nastaniem nocy, kiedy Dohna ogłosił, że taki jest obowiązek zwycięzcy, przystąpił, do odwrotu przez Kamień Mały i Gorzów do Polski. O godzinie 3 po południu król nakazał dla swojego zmęczonego wojska rozstawić namioty sprowadzone z Dębna. Po odwrocie Fermora zajął swoją kwaterę główną w Dąbroszynie. Generał Manteuffel najpierw ścigał Rosjan, po czym hrabia Dohna z 21 batalionami i 35 szwadronami pozostał, aby obserwować (działania) Rosjan. Pod Sarbinowem król odniósł stratę w postaci 3679 zabitych, 6234 rannych, 1472 jeńców i 26 armat. Do tego zdymisjonował generała Rautherna, z powodu złego dowodzenia regimentami wschodniopruskimi w ostatnim ataku na Demikoffa. Pośród jeńców znalazł się adiutant skrzydłowy kapitan Friedrich Wilhelm Karl, hrabia von Schwerin i von Oppen, wśród poległych generał-major Ziethen z kirasjerów, podpułkownicy von Jurgas i von Roscius oraz dzielny major von Wedel. Fermor sobie przypisał zwycięstwo i przedwcześnie rozesłał kurierów na zaprzyjaźnione dwory i armie, jednakże jego prośba o zawieszenie broni i jego niezdolność do dalszego atakowania zbyt wyraźnie przemawiały za zwycięstwem króla.

004

Generał Daun skierował do Fermora list następującej treści: „Nie powinien (Pan) odważyć się na żadną bitwę z tak podstępnym wrogiem, którego jeszcze nie zna, lecz tylko odczekać, aż ja (Daun) ziszczę swoje zamiary w Saksonii.” - Król napisał teraz odpowiedź: „Miał Pan rację ostrzegając generała Fermora, żeby się miał na baczności przed znakomitym i podstępnym wrogiem, którego Pan lepiej zna. Bowiem nie ustąpił i został (jednak) pokonany.” Podobnie napisał król do feldmarszałka von Keitha: „Widziałem i pobiłem Rosjan, zastałem jednak dzikie zwierzęta.” Po bitwie do króla zwrócił się angielski poseł Sir Mitchell: „Dzisiaj niebo znowu obdarzyło (Jego) Wiekuisty Majestat pięknym dniem.” Wtedy monarcha odpisał i wskazał na Seydlitza, mówiąc: „Bez niego sytuacja wyglądałaby źle.” Lecz Seydlitz zasłużył na to, żeby wygrać tą drugą bitwę z udziałem kawalerii, ponieważ każdemu ze swoich żołnierzy oddał to, co należy, nie będąc na tyle małostkowym, żeby zdobytymi wawrzynami ozdobić tylko swoją głowę. Tak więc odmówił przyjęcia dla siebie zaszczytów słowami: „Nie dla mnie, Najmiłościwszy Królu, lecz dla dzielnych ludzi, którymi dowodziłem; kawaleria (Jego) Wiekuistego Majestatu, wywalczyła to zwycięstwo i okazała się być godną największych nagród. Jednak gwardia Gardę du Corps dowodzona przez rotmistrza von Wakenitz, który walczył jak lew, uczyniła cud, szczególnie zasługując na to podziękowanie i nagrodę.” „Dobrze”, rzekł król, chcę go mianować majorem.”” - „To nie wystarczy”, odparł Seydlitz. „Więc będzie podpułkownikiem!” Seydlitz twierdził, że to jeszcze nie wystarczy. „”A co to, nie mogę przecież uczynić z niego generała.”” Tak Wakenitz zaraz po bitwie został podpułkownikiem, a dwaj inni dowódcy szwadronów tego samego regimentu , von Posadowski i von Schatzel, zostali majorami.

005

Wzięci do niewoli Rosjanie zostali odtransportowani do Kostrzyna, w tym także 5 wymienionych wyżej generałów. Ponieważ miasto było obrócone w perzynę, oprócz Nowego Miasta, musieli zamieszkać w kazamatach. Już na polu bitwy król im powiedział, że bardzo żałuje, że nie ma Syberii, gdzie mógłby ich wysłać, żeby się czuli tak samo traktowani, jak oficerowie pruscy u nich. Słowa te pomogły obu stronom, bowiem kiedy adiutantowi skrzydłowemu Fryderyka, Schwerinowi, pozwolono zostać w Petersburgu i pojawiać się na dworze, wtedy król pozwolił wziętym w niewolę generałom udać się do Berlina, gdzie traktowano ich tak samo. Ciągle rosnąca liczba jeńców wojennych stopniowo stawała się niebezpieczna. Rosyjscy jeńcy byli w Kostrzynie znacznie silniejsi niż załoga miasta (ich liczba miała wynosić 3000 zwykłych żołnierzy i około 80 oficerów), około 6 tygodni po bitwie uknuli sprzysiężenie. Szeregowcy, którzy nocą leżeli w kazamatach, za dnia zarabiali niewielkie wynagrodzenie za usuwanie gruzu z pogorzelisk, mieli na umówiony znak podnieść rebelię, napaść na słaby garnizon, w skład którego wchodził batalion Landmiliz, przejąć zdobyte pod Sarbinowem i ustawione na Rynku 103 armaty, a następnie połączyć się z Rosjanami stacjonującymi pod Stargardem lub z Austriakami pod Gubinem. Zamach został jednak odkryty przed (jego wykonaniem), podwojono straże, rosyjscy oficerowie trafili do aresztu, a porucznik Liiders z Kurlandii został na rozkaz króla stracony przez łamanie kołem.


Powyższy tekst został opublikowany za zgodą autora Bogusława Mykietowa, pt: Relacja o bitwie sarbinowskiej w kostrzyńskiej kronice Kutschbacha z 1849 roku został pierwotnie opublikowany w:
Zorndorf 1758 nierostrzygnieta bitwa ?
Red. W. D. Brylla, Bogusław Mykietów, Marceli Tureczek
Zielona Góra: Stowarzyszenie Regionalistów, 2011
ss. 172 : il., mapy
Format A4
Oprawa miękka
ISBN 978-83-60218-28-0
 
Ilustracje pochodzą z książki:
Franz Kugler
Geschichte Friedrichs des Grossen
mit den beruhmten Holzschnitten von Adolph Menzel
oraz Wikipedii 

biuro

Co? Gdzie? Kiedy?

POLECAMY:
 
cats
23 października, g. 10:30-13:00
KCK Kręgielnia

holdys
27 października, g. 18:00
KCK
bieg rzepin
04 listopada, g. 09:00 -14.00
Starościn

 
Kino za rogiem: 
kzr

AKTUALNE NUMERY

Samorządny Kostrzyn
Nr 6/2017 - WRZESIEŃ 2017
 
pl9
Nr 9(57)/2017 - WRZESIEŃ 2017
 
wp1
 
nr 2(31) 2017

INFORMACJE

apt

dyżury aptek
 

plan

WIDEO czyli bez komentarza....

tvp3 60
Kostrzyn w latach '60 XX wieku
(TVP Gorzów Wlkp) - część I
 
lata60-2
Kostrzyn w latach '60 XX wieku
(TVP Gorzów Wlkp) - część II
 
Kresowianie-Lubuszanie
film dokumentalny
 
Trudne początki.
Młodość na ziemiach zachodnich 1945-1956

[WIĘCEJ WIDEO]

  Adres redakcji:
Nasz Kostrzyn
Os. Słowiańskie 21/2
66-470 Kostrzyn nad Odrą
Bartłomiej Suski
redaktor naczelny

redakcja@naszkostrzyn.pl
tel. 602 663 913
Mariusz Staniszewski
redaktor sportowy

sport@naszkostrzyn.pl
tel. 693 907 200
 

znajdziesz nas w gazecie

logo